Nagradzanie to wyzwanie

cup-1010916_640Prowadząc warsztaty dotyczące kształtowania nawyków, często spotykam się z pytaniami dotyczącymi nagród. Przypomnę tylko, że każdy nawyk składa się z 3 elementów: wskazówki, zwyczaju i nagrody. Aby stworzyć nowy nawyk, należy zbudować schemat zwany pętlą nawyku. Więcej o tym we wpisie “Skuteczne postanowienia”.

Pytania dotyczą doboru nagrody – dla siebie i dla dzieci. Istnieje kilka niebezpieczeństw: że uzależnimy się od danej nagrody, że przestanie ona działać lub też gdy zniknie, zniknie też nasza motywacja… Jak w takim razie ustalać nagrody?

Zastanówmy się nad tym, jak się nagradzamy. Nagroda musi być czymś przyjemnym, czymś, czego pragniemy, czymś, co daje nam motywacje. A jak to jest w przypadku dzieci? Cofnijcie się o dwa zdania. I co? W przypadku dzieci jest identycznie. Co dajemy dzieciom jako nagrodę? Słodycze, bajkę, swój czas=wspólną zabawę, pochwałę, słoneczko na tablicy, straszym dzieciom pieniądze itp. A sobie? Słodycze, wieczór przy książce, wyjście do kina, zakupy, kolację przy świecach itp. Działanie każdej z tych nagród jest trochę inne – i ich skuteczność też jest różna.

Nagrody wewnętrzne

Nagroda wewnętrzna to przyjemność z działania. Jeśli dane zadanie sprawia nam frajdę, już samojego wykonywanie jest nagrodą. Ponadto zapoczątkowujemy cały szereg zdarzeń, które także dają satysfakcję. Angażujemy się, staramy, chcemy to robić jak najlepiej. Ludzie wokół zaczynają to dostrzegać i nas chwalić, doceniać. Widzicie, co się dzieję? Dostarczamy sobie kolejnych nagród – zewnętrznych, ale nie materialnych.

Nagrody materialne

Słodycze, pieniądze, gadżety dostarczają przyjemności i wizja takiej nagrody jest motywująca. Ale… takie nagrody działają przez krótki okres. Gdy działanie prowadzące do nagrody jest trudne, wymaga poświęcenia, po jakimś czasie nagroda materialna przestanie nas motywować. Jest jednak wyjątek. W przypadku zadań, które są nudne, rutynowe, często nasza motywacja wewnętrzna jest słaba, albo w ogóle jej nie ma. Wtedy nagrody materialne mogą działać dłużej, niż zazwyczaj. Ważny jednak jest ich dobór. No bo chcąc trzymać surową dietę, nie możemy nagradzać się ciastkiem (np. Jak wytrzymam do soboty, to w niedzielę zjem sobie pączka). To bez sensu. Jesli chcemy, aby dziecko sprzątneło zabawki przed pójściem spać, ale też obok myślimy o nawykach żywieniowych, nie będziemy mu za to dawać czekolady. Możemy natomiast zbierać punkty (i my i dziecko) za kolejne sukcesy, a określona ilość punktów przełoży się na większą nagrodę, np. wyjście do kina, wspólny wyjazd na weekend, nowe farbki itp. Innym rozwiązaniem są “małe nagrody” takie jak kąpiel, późniejsze pójście spać (a dla dorosłych 15 minut więcej snu rano 😉 ), spotkanie z przyjaciółką, bajka/film.

Nagroda “jeśli…, to…”

Kto z rodziców nie stosuje warunkowania wobec swoich dzieci? Jeśli zjesz obiad, dostaniesz lody. Jeśli nie posprzątasz, nie będzie bajki na dobranoc. Jak odrobisz zadanie domowe, będziesz mógł iść pograć w piłkę z kolegą. Działa? Działa – powiecie.

W 1978r. grupa badaczy z Uniwersytetu Stanforda przeprowadziła eksperyment. Do jego udziału zaprosili dzieci w wieku przedszkolnym, które wykazywały duże zainteresowanie rysowaniem. Utworzyli 3 grupy. Pierwszej grupie zapowiedziano, że jeśli będą rysować, dostaną dyplom. Drugiej grupie zaproponowano rysowanie, ale nie wspominano o nagrodzie. Dzieci, które coś narysowały otrzymały dyplom – była to niespodzianka. Trzecia grupa również miała okazję porysować, ale nie było żadnej nagrody. Po 2 tygodniach wszystkim dzieciom zaproponowano podobną zabawę z rysowaniem. Maluchy z grup drugiej i trzeciej chętnie zabrały się do działania. Natomiast dzieci z pierwszej grupy ociągały się, a później rysowały tylko przez chwilę. Naukowcy wywnioskowali, że powodem takiego obrotu sprawy były nagrody warunkowe, które zabierają autonomię – tracimy wtedy możliwość decyzji. Co innego w przypadku nagród niespodzianek.

Rezultat i wysiłek

W przypadku dzieci mówi się, aby nagradzać wysiłek, starania, a nie rezultaty. Faktycznie, warto obserwować podejmowane działania i je doceniać. Przy okazji możemy też dziecku pomóc “udoskonalić” działanie, dać wskazówki, aby w przyszłości prowadziło do wyznaczonych celów. U dorosłych wygląda to podobnie – zanim osiągniemy cel, musimy podjąć wysiłek. Z tego też powodu warto wyznaczać sobie cele pośrednie (np. dzisiaj przebiegnę 5 km, napiszę 2 strony tekstu, napiszę plan prezentacji) – ich osiągnięcie, to “małe zwycięstwo”, które zasługuje na nagrodę. Możemy wyznaczyć ją sobie sami, albo poprosić kogoś, aby monitorował nasze postępy i decydował o gratyfikacji lub po prostu dbał o nasze dobre samopoczucie “dobrym słowem”.

Nagradzanie to wyzwanie :) Warto poświęcić chwilę na refleksję, co mnie motywuje, jakie nagrody, z czego się cieszę, co sprawia radość mojemu dziecku. Taka świadomość pomaga w sytuacjach problemowych – gdy coś przestaje działać, nudzi. Pamiętajmy, że nagrody mają nam służyć. Nie wyznaczajmy więc sobie jako nagrody pączka lub papierosa, bo to może prowadzić do uzależnienia i zamiast dobrego nawyku będziemy mieli zły, w którym pierwotna nagroda stanie się niekorzystnym zwyczajem. Jeśli czujemy, że nagroda przestaje nas motywować, nie wahajmy się ją zmienić. I nie trzymajmy się sztywno poczynionych założeń – to że w danym momencie bardziej motywują mnie profity finansowe, nie znaczy, że tak będzie zawsze. Gdy czujemy spadek motywacji, pomyślmy nad adekwatnością nagrody do istniejącej sytuacji, do wyznaczonego celu.

Napisane – to teraz idę na kawę 😉

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *