Alternatywa ZERO

black-686932_1280Efektywność wiąże się z realizacją wyznaczonych zadań – to wie każdy. Są zadania bardziej i mniej przyjemne do wykonania. Tych drugich unikamy, przekładamy je w nieskończoność, staramy się usprawiedliwiać wierząc, że w kolejce jest mnóstwo bardziej pilnych zadań. Poza tym kawa, pogawędki, a gdy pracuje się z domu, to jeszcze pranie, sprzątanie i… tu możecie sobie dopisać, co chcecie :)

Jak zmobilizować się do wykonania tego typu zadań? Co może skutecznie zmotywować i przekonać, że teraz zajmuję się tym i tylko tym? Rygor. Brzmi groźnie? No to może samodyscyplina? Konsekwencja? Wytrwałość? No jasne, tylko przecież o to właśnie chodzi, że człowiek nie jest konsekwentny, a już na pewno nie wtedy, gdy nie jest to wygodne.

Co wtedy? Roy F. Baumeister, autor książki „Siła woli”, przywołuje przykład Raymonda Chandlera, amerykańskiego pisarza i scenarzysty dwukrotnie nominowanego do Oscara. Rezerwował on sobie czas na pisanie i… tyle. Albo aż tyle. Sekret tkwił w tym, że jak każdy pisarz, nie zawsze miał wenę i musiał na nią czekać. Ale czas, który był zaplanowany na pisanie, nie mógł być przeznaczony na nic innego. Gdy pisarz nie potrafi wykrzesać z siebie słowa, „Może wyglądać przez okno, abo stać na głowie, albo wić się na podłodze, ale nie wolno mu zajmować się niczym naprawdę: nie może czytać, pisać listów, zerkać na czasopisma ani wypisywać czeków”. Pisanie albo nic.

Tak, wiem, paradoksalnie to też wymaga dyscypliny. Z drugiej jednak strony, jeśli wpiszemy sobie w kalendarz określoną ilość czasu, która ma być przeznaczona na to konkretne działanie, to nie powinniśmy mieć poczucia marnowania czasu, ale bardziej poczucie mobilizacji do tego, by coś robić w danej kwestii. Na tym właśnie polega alternatywa ZERO. Robisz tylko jedno wyznaczone działania i wyłączasz wszelkie przeszkadzacze. Świat się nie zawali, jeśli maila odbierzesz 2 godziny później.

Tutaj pojawia się jeszcze jedna ważna sprawa – prawo Parkinsona: Praca rozrasta się wypełniając cały czas, jaki mamy na jej wykonanie. Z tego właśnie względu powinniśmy ustalać nie tylko godzinę rozpoczęcia, ale też zakończenia – sztywne ramy czasowe, szczególnie w odniesieniu do zadań nudnych, trudnych i rutynowych. Nie będziemy wtedy przez cały dzień wykonywać zadania po kawałku (robiąc tak potrzebujemy dużo więcej czasu, gdyż samo rozpoczęcie wymaga rozruchu, przypomnienia sobie, na czym sokończyliśmy), ale skupimy się na pracy przez wyznaczoną ilość czasu. Z pewnością, dojdziemy w końcu do takiej wprawy, że „wejdzie nam to w nawyk” i efekty będą dostrzegane na zewnątrz, przez ludzi, z którymi pracujemy, przebywamy – a to jest już kolejny motywator do działania

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *