Na początek… powtórka

Zmiany związane są często z uczeniem się. Chcąc wprowadzić zmiany, często najpierw przyswajamy sobie nową wiedzę, aby później wykorzystać ją w praktyce. No właśnie, tylko co z tego, jeśli po tygodniu od momentu przeczytania książki mało co z niej pamiętamy…

Każdy z pewnością zdaje sobie sprawę, że im więcej powtarzamy, tym bardziej wiedza się utrwala. Tylko dlaczego tego nie robimy? Dlaczego po skończonym wykładzie/szkoleniu/warsztatach nie przeglądamy notatek? Dlaczego odkładamy je na półkę i zaglądamy do nich tuż przed egzaminem (jeśli taki ma być), albo w ogóle? Dlaczego mówimy, że warsztat był świetny, a po 2 dniach potrafimy ledwo sobie przypomnieć jego główne założenia? Odpowiedź jest niemalże zawsze identyczna – bo nie mamy czasu.

Tyle że skoro go mamy tak mało, to tym bardziej powinniśmy z niego dobrze korzystać. Jeśli bowiem poświęcimy choćby 10 minut na przejrzenie notatek tego samego dnia, w którym było szkolenie, a potem wrócimy jeszcze do nich po tygodniu i po miesiącu, to na pewno zajmie nam to sumarycznie mniej czasu, niż przyswojenie sobie tej wiedzy po dłuższym okresie (w zasadzie jest to nauka od nowa), a już na pewno więcej zostanie nam w głowach.

Niemiecki psycholog, Hermann Ebbinghaus badał kwestie zapominania i opracował tzw. ,,krzywą zapominania”.  Można na niej zobaczyć relację zachodzącą pomiędzy ilością zapamiętywanych informacji a upływem czasu. Wynika z niej, że jeśli nie będziemy powtarzać świeżo zdobytej wiedzy, po upływie 6 dni nie będziemy już pamiętać niemalże nic. Krzywa pokazuje także, jak ważne są pierwsze 24 godziny od zakończenia procesu nauki – jeśli zrobimy powtórkę w ciągu pierwszej doby, ilość zapamiętanych informacji będzie znacznie większa w porównaniu z sytuacją, w której odkładamy notatki na półkę.

Forgetting_Curve_PL

źródło: pl.wikibooks.org

I na koniec historia, która przytrafiła mi się kilka lat temu. Wracaliśmy z rodziną z weekendu majowego, było już ciemno i nagle minęliśmy samochód wbity w drzewo. Nikogo nie było w pobliżu. Najpierw pomyśleliśmy, że pewnie był wypadek i już po wszystkim, ale zaraz przyszła refleksja, że to niemożliwe – przecież nie zostawia się rozbitych samochodów przy drodze. Szybko zawróciliśmy. Adrenalina podskoczyła w tempie natychmiastowym. W sekundę przypomniałam sobie wszystkie zasady pierwszej pomocy. Czułam, że mimo nerwów, jestem przygotowana na to, żeby jej udzielić. Faktycznie, w rozbitym aucie był ranny kierowca. Nie mogliśmy go wyciągnąć, ale natychmiast wezwaliśmy pomoc, a ja cały czas z nim rozmawiałam, żeby nie stracił przytomności. Pomoc nadeszła szybko i wszystko dobrze się skończyło. Nie mogłam zrobić więcej, ale wiedziałam, co robić – byłam na wielu kursach pierwszej pomocy, przy różnych okazjach, nie zawsze z własnej woli (bo obowiązkowe w pracy itp.). Często wydawało mi się to bezsensowne, że po raz kolejny słucham tego samego. To nie było bez sensu. Dzięki temu w głowie automatycznie pojawiła mi się instrukcja, co robić.

Zatem powodzenia z powtórkami!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *